A więc tak. Niby miałam dziś nie pisać, ale to tak fajnie wychodziło. 10.04 - 10 odcinek, 11.04 - 11 odcinek. Więc zachowam to cudowne ułożenie i oto jest!
One Direction - Save You Tonight <3
---------
...
****A*N*G*E*L*A****
Zerkając na Nialla zastanawiałam się o co mu chodzi. Czyżby też coś do niej czuł? Moja kuzynka jeszcze do niedawna była tylko za Harrym, ale od pewnego czasu... Wcale jej się nie dziwię. Przecież Hazza jest z Caroline, a Horan to naprawdę fajny facet.A po drugie nawet pasowaliby do siebie.
Mój wzrok spotkał się ze wzrokiem blondyna. Chyba zorientował się, że coś podejrzewam. Ale mniejsza o to. Poczekam, a najbliższe dni wszystko pokażą.
Czas mijał niemiłosiernie szybko i nim się spostrzegliśmy był już wieczór. A nawet noc, bo minęła 22.
W tej samej chwili zadzwonił mój telefon. Wyjęłam go z torby i spojrzałam na wyświetlacz. Tak jak się spodziewałam. Mama.
- Cholera! - mruknęłam.
Liam przez ramię spojrzał na mój telefon. Odebrałam i wiedziałam co będzie.
- Cześć mamuś - podlizywałam się już od początku.
- Cześć. Gdzie jesteś? Już późno, a wiesz, że jutro do szkoły.
- No tak, wiem. Razem z Jess siedzimy u chłopaków.
- Powinnaś już wracać. Jej mama też pewnie się martwi.
- No wiemy, ale...
- Proszę, zostań na noc! - szepnął Liam.
- A... nie mogę zostać tu na noc? - zapytałam rodzicielkę.
- Dobrze wiesz, że jutro do szkoły. Wracaj.
Kiwnęłam do bruneta na znak, że moja mama się nie zgadza. W tym momencie złożył ręce i zaczął błagać.
- Prooooooooszę! Odwieziemy was rano do szkoły, no!
- No mamo, weź. Pójdziemy do szkoły, a przenocujemy tutaj.
- No nie wiem.... - wahała się. Nigdy nie było łatwo by ją do czegoś przekonać.
W tej samej chwili Liam zabrał mi telefon i zaczął prosić moją mamę o pozwolenie. Myślałam, że go uduszę, bo to mogło pogorszyć moją sytuację. 30 sekund później oddał mi telefon z uśmiechem na twarzy.
- To mogę? - zapytałam rodzicielkę.
- Ech..no okey. Tylko jutro do szkoły i zadzwońcie do mamy Jess.
- Dziękuję! - ucieszyłam się.
- Dobrej nocy. I uważajcie na siebie.
- Mhmm. Pa.
- Pa.
Rozłączyłam się. I w tej samej chwili zaczął dzwonić telefon mojej kuzynki. Zaczęłam się śmiać. Nasze mamy mają chyba jakąś telepatyczną, siostrzaną sieć i przesyłają sobie myśli.
Odebrała. Rozmowa przebiegała w podobny sposób jak moja, ale jej mama łatwiej dała się przekonać. Choć również z pomocą. Nialla.
Po tym wszystkim byłam pewna w 100%, że blondyn coś czuje do mojej kuzynki. A Jess chyba to odwzajemniała.
Horan był cały w skowronkach, że zostajemy na noc. Liam też. Mocno mnie przytulił i szepnął do ucha dwa słowa. Magiczne słowa.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też - wyszeptałam.
Nasza czwórka była szczęśliwa, a Zayn nadal siedział smutny. Było mi go żal....
****J*E*S*S****
Bardzo się cieszyłam, że mogę zostać tu zostać. Cieszyłam się również szczęściem Angeli, bo przecież jej marzenie się spełniło. A nawet trzy. Poznała Liama, jest z nim i znalazła swoją największą miłość. Ach, jak cudownie się na nich patrzy.
Jeszcze do niedawna bolało mnie to, że nie mam szans u Harrego, bo był zaślepiony miłością do Caroline. Ale od pewnego czasu zaczęłam czuć coś do blondyna. Te głupie motylki, które rozrywały mi brzuch za każdym razem gdy nasz wzrok się spotkał, gdy gadaliśmy, gdy siedział obok mnie.... Ech....
Pooglądaliśmy jeszcze chwilę TV. Niestety słyszeliśmy piąte przez dziesiąte bo Lou i Harry wygłupiali się na kanapie.
- Idźcie gwałcić się na górę - powiedział w końcu Payne.
Razem z Niallem i moją kuzynką wybuchnęliśmy śmiechem. Harry wstał i poszedł do kuchni. Po chwili wrócił z butelką wina.
- Idziesz Lou? Musimy rozwalić jakieś łóżko, np. u Liama.
Tomlinson wstał.
- Nawet się nie ważcie iść do mnie!
- Pfff, sam kazałeś iść nam na górę.
Odwrócili się i poszli na górę. Zastanawiałam się co tak naprawdę będą robić.
Spojrzałam na Zayna. Nadal był smutny. Bawił się telefonem. Postanowiłam go jakoś pocieszyć, więc podeszłam do fotela, na którym siedział i wpakowałam mu się na kolana.
- Nie smuć się. Wszystko będzie dobrze. Alex wyzdrowieje i niedługo też będzie tu siedzieć. Przecież ma dla kogo żyć.
- Wiem. Musi wyzdrowieć, bo ja bez niej nie przeżyje.
- Będzie dobrze.
- Tak, wiem. Dobra ja idę spać. Choć i tak wiem, że nie usnę.
W tym momencie spojrzałam na Nialla, który siedział z otwartą buzią, wpatrzony we mnie. Chyba był zazdrosny. A może mi się tylko wydawało.
Po chwili wstał i zaczął chodzić po salonie. Gdy Malik poszedł na górę, Horan zajął jego miejsce i wziął mnie na kolana z tryumfującą miną dziecka, które coś wygrało. Uśmiechnęłam się do niego. Głupek z niego. Powinien wiedzieć, że mi na nim zależy i nie być zazdrosnym.
- Ale mam stres - powiedział w pewnym momencie i poszedł do kuchni.
Jezu, on znowu poszedł jeść?! Po kilku minutach wrócił ze słoikiem Nutelli i dwoma łyżeczkami. Zaczęłam się śmiać. I nie tylko ja, bo reszta też. Znów zajęliśmy fotel i zaczęliśmy jeść czekoladowy krem.
- Ej! Nie bądź cham! My też chcemy! - Liam podszedł i usiadł na bocznym oparciu. Dołączyła też moja kuzynka i nabierając palcami krem, zaczęli wyjadać nam zawartość słoika.
- No ej! To nie fair - obruszył się blondyn i zrzucił kumpla z fotela.
Liam nie pozostawał mu dłużny i zaczął obsmarowywać go czekoladą.
- Ej, no! Przeginasz! - Niall się wściekł.
Zaczęli słodką wojnę, a ja z moją kuzynką pokładałam się ze śmiechu. Po chwili Horan chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę schodów. Ze słoikiem Nutelli pobiegliśmy do jego pokoju....
...
-------------
A tak a'propo Nutelli. SZCZĘŚLIWEGO DNIA CZEKOLADY! <3
Jezu! Już się nie mogę doczekać jutrzejszej notki =^.^=
Jezu! Już się nie mogę doczekać jutrzejszej notki =^.^=
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz